Kobieta w czerni - Hill Susan

Pisałam już gdzieś kiedyś, że lubię się bać? Chodzi mi oczywiście o dreszczyk emocji przebiegający po plecach w chwili, gdy bohater czytanej przeze mnie książki słyszy nieokreślony dźwięk na końcu ciemnego i najzupełniej pustego korytarza albo wówczas, gdy w filmie rozbrzmiewa wyjątkowo złowieszcza muzyka zwiastująca nadejście czegoś nieziemskiego, zwiewnego i zapewne bardzo przerażającego. Lubię po obejrzeniu thrillera oglądać się za siebie w panice, gdy tylko kornik zacznie chrobotać w szafie, lubię ganiać po domu i wszędzie świecić światła sprawdzając przy okazji, czy drzwi wyjściowe aby na pewno są zamknięte na cztery spusty, choć przecież jest najzupełniej jasne, że nawet dziesięć spustów ducha nie powstrzyma.

 

Więcej na: Zielono w głowie