Żony i córki - Elizabeth Gaskell

Pewnego jesiennego popołudnia, gdy za oknem zapadnie już zmrok, a wiatr zacznie miotać bezlistnymi gałęziami i uderzać nimi o szyby, usiądę na sofie w pobliżu kominka ogrzewającego mój salonik, który być może w niedalekiej przyszłości stanie się urzeczywistnionym marzeniem. Rzucę okiem na zegar spokojnie wystukujący rytm mijających sekund, oprę stopy o osłonę kominka, choć wiem, że nie jest to zbyt dobrze widziane w eleganckich domach i sięgnę po raz kolejny po książkę Elizabeth Gaskell, by przenieść się do jakże podobnego saloniku w domu pana Gibsona. Żadnego znaczenia nie będzie mieć fakt, że od chwili, w której autorka delikatnym, wykwintnym pismem notowała kolejne linijki swojej powieści minęło już 150 lat.

 

Więcej na: Zielono w głowie